RSS
 

Archiwum z dnia 16 października 2013

Marcin Przybyłek – Gamedec

16 Paź

gamedec

Ludzkość końca XXII wieku jest podzielona: jedni żyją w realium, inni wybierają sieć. Gry zaspokajają wszelkie ludzkie potrzeby. To kosmiczne loty i baśniowe przygody, areny e-sportowe, nawiedzone domy, nielegalne tereny łowieckie i miasta zboczeńców. Ale tam, gdzie są ludzie, pojawiają się też problemy. Rozwiązuje je Torkil Aymore. Gierczany detektyw. GAMEDEC.

„Granica rzeczywistości” to pierwsza część całego cyklu o Torkilu Aymore. Ten pierwszy tom to jakby wprowadzenie do krainy fantacji autora – wizji przyszłości rodzaju ludzkiego. Torkil jest tu ledwo wiążącym koniec z końcem detektywem, który przyjmuje zlecenia dotyczące różnych problemów w wirtualnych rzeczywistościach i stawia im czoło. Jest to zbiór opowiadań kryminalnych z wartką akcją, ciekawym językiem, zaskakującą fabułą. Sięgnęłam po książkę z powodu premiery gry planszowej, a jak już ją przeczytałam to sięgnęłam po następne tomy.

Już w tym pierwszym tomie jest sporo fantazji – de/rewitalizacja, granie całymi tygodniami, życie pigułkami, całkowite odczucie reality w wirtualu. A dalej jest niestety jeszcze gorzej…. nastepne książki przynoszą egzoszkielety, ciała hodowane na zamówienie, nieśmiertelność i oczywiście teorię spiskową świata 🙂

Drugi tom („Sprzedawcy lokomotyw”) jest już całością, w którym prym wiodą rozgrywki z Mobilenium. Po trzecim („Zabaweczki” –  który jest nie tylko całością samą w sobie, ale wręcz kontynuacją poprzednich), w którym Torkil się … roztroił – wymiękłam.

To jest pierwszy przypadek w moim średniodługim życiu, w którym pierwszej ksiażce wystawiłam ocenę wybitną, drugiej co najwyżej dobrą, trzeciej – poniżej przeciętnej, a następnych nie mam ochoty czytać… Po lekturze trzeciej części zaczęłam się zastanawiać, czy mam jeszcze ochotę  grać w Gamedeca jak przyjdzie…. nie zamierzam więc czytać dalej, bo się jeszcze okaże, że nawet gry nie rozpakuję. Chciałabym zapamiętać Torkila Aymore jako Sherlocka Holmesa XXII wieku, a nie lowelasa, przeskakującego z ciała do ciała i uganiającego się po całej galaktyce w co najmniej dziwacznej walce z niewiadomokim.