RSS
 

Peter V. Brett – Cykl demoniczny

30 Sie

petervbrettNie będę pisać o całym cyklu demonicznym, jak na razie mam na swoim koncie oba tomy „Malowanego człowieka” oraz oba „Pustynnej włóczni” . Podejrzewam jednak, że mój osąd nie będzie się wiele różnił od poprzednich części. A jest to osąd zdecydowanie pozytywny.

Jest to opowieść s-f  o przyszłości – po erze nauki nastała era ciemności, świat po zmroku opanowały odchłańce (demony), ludzie nie potrafią z nimi walczyć, chowają się za magicznymi symbolami (tzw. runami), ale to też nie zdaje się na wiele, bo wystarczy delikatna wyrwa w osłonie (zatarty symbol, przysłonięty fragment runu) i odchłańce przebijają barierę krwawo atakując ludzi. A ci, co przeżyją atak wcale nie są szczęśliwcami – atak demonów zostawia tak głęboki odcisk na psychice, że wielu z nich odbiera sobie życie.

Jednak są ludzie, którzy nie kulą się ze strachu. Malowany człowiek opowiada o Arlenie, który chce z nimi walczyć, o dziewczynie imieniem Lesha – nieustraszonej zielarce oraz o Rojerze, który potrafi wydobyć magię z muzyki. Tych troje połączy się w następnych tomach, aby walczyć i uczyć innych walczyć. Pustynna włócznia zaś to opowieść o Krasjanach – ludu pustyni, którzy jako jedyni z ludzi zachowali zdolność walki z odchłańcami. A także ich relacjach z Thesanami i wojnie (nie tylko z odchłańcami), która się zbliża.

Książki wielokrotnie wspominają Wybawiciela, który podarował ludziom runy wojenne i uwolnił świat od demonów, a które to runy zostały z biegiem czasu zapomniane i zagubione. Jednak w religii Krasjan wybawiciel wygląda zupełnie inaczej niż u Thesan. Wypisz wymaluj Chrystus kontra Mahomet. Do tego wszystkiego ludzie oczekują nowego Wybawiciela (ta ksiażka to również opowieść o dojrzewaniu pewnego człowieka do roli Wybawiciela) – czyżby „powtórne przyjście”? Książka ma sporo podtekstów religijno-filozoficznych – jeśli będziemy ją odbierać jak książki C.S.Lewisa, to mi się pewne konkluzje w niej nie podobają (ugh, New Age taki, że zęby bolą) ale jeśli ograniczymy się jedynie do płaszczyzny fantastycznej – to jest nieźle.

Cześć pierwsza podobała mi się bardziej – co prawda tom pierwszy dopiero rozwijał akcję, długo trzeba było czytać, żeby dojść do stanu, kiedy nie można się oderwać, ale jak już się rozwinęła, to przeszła samą siebie 🙂 Pustynna włócznia podobała mi się już mniej, postaci zaczynają się spłaszczać, zaczynają być przewidywalne. A i coraz więcej dymku filozoficznego się robi. Ale nadal wciąga. Ciekawa jestem jaka będzie trzecia część (Wojna w blasku dnia). Już się nie mogę doczekać…

 
 

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.